Call me Simon. Zadzwoń do mnie, Szymonie

Call me Simon to efekt współpracy rodzimego browaru rzemieślniczego Pinta oraz walijskiego video blogera o niezbyt imponującej ilości wyświetleń, Simona Martina. Jak po współpracy polsko-walijskiej można było się spodziewać, powstało Irlandzkie Red Ale. Ale za to z prefiksem Imperial.

Y DDRAIG GOCH DDYRY CYCHWYN

Z etykiety, w barwach trzymilionowej Walii, spogląda na nas wściekły czerwony smok. Skupmy się na nim przez chwilę. Najstarszy dowód wykorzystania tego smoka jako symbolu, pochodzi z IX wieku naszej ery, jednakże bardziej popularny stał się dopiero w czasach arturiańskich. Legenda mówi, iż czerwony smok walczył zaciekle z białym smokiem. Król Brytanii udał się do króla Francji po poradę, ponieważ walczące smoki sprawiały, iż rośliny więdły, zwierzęta zdychały, a u kobiet wywoływały poronienie. Wtedy to Llefelys, władca Francji, poradził aby w centrum Brytanii wykopać dziurę i wypełnić ją miodem pitnym. Llud tak właśnie uczynił, a smoki wpadły do dziury, wypiły miód i usnęły, dzięki czemu król przeniósł je i uwięził w Dinas Emrys. Zapewniło to królestwu spokój na wieki, aż do czasu kiedy król Vordigern, postanowił wybudować w tym miejscu zamek. Niestety coś ciągle utrudniało budowę, burząc ją kawałek po kawałku. Wtedy pojawił się pomysł, aby poświęcić chłopca nieznanym siłom, a być może te się uspokoją. Traf chciał, że trafiono akurat na młodego Merlina, potężnego czarodzieja. Ten postanowił sprzeciwić się woli króla i opowiedział mu o smokach. Król je uwolnił, a te kontynuowały nadal swoją bitwę. W końcu jednak czerwony smok wygrał. I tak powstał Chocapic.

piwo call me simon

Call me Simon, czyli telefon do Szymona

Kapsel już zerwany, a z butelki, zupełnie jak smoki z Dinas Emrys, wyrwał się na świat intensywny zapach chmielu. Wyłapać można przede wszystkim cytrusowe i kwiatowe nuty, ubarwione delikatnym aromatem palonych słodów. Piwo ma kolor brązowy, przechodzący w ciemną czerwień. Ponadto podczas nalewania, do pokala dostało się sporo różnego rodzaju fusów, które teraz unoszą się w szklance i ani myślą opaść na dno.

Call Me Simon ma intensywny smak. Jest chmielowe i posiada wyraźną gorycz. Na szczęście, słodom również udało się przebić. Mamy tutaj bardzo przyjemną podbudowę, o nieco ciemnym charakterze. Co prawda nie jest ona tak silna jak chmiele, ale stwarza przyjemną podstawę smaku. Na tym jednak wrażenia z degustacji Szymona się nie kończą. Mamy wrażenie, że odnaleźć można delikatną wytrawność, lecz ta ginie bardzo szybko, gdyż gama smakowa zostaje zamknięta przez gorycz i alkohol. Zwłaszcza ten ostatni uprzykrza wrażenia z degustacji. Może jednak Imperial nie był w tym wypadku udanym pomysłem? A szkoda. Chociaż nie jest to jedyna bolączka tej propozycji. Zbyt mało uwydatnione słody sprawiają, że alkohol jeszcze bardziej przeszkadza.

call me simon pinta

Numer zajęty

Pinta uwarzyła mocne Ale, które niestety nie zachwyca. Fakt, mamy tu lekką czekoladę na wstępie i fajną gorycz na finiszu, lecz to wszystko w towarzystwie wyraźnego alkoholu. Z pewnością to piwo znajdzie swoich smakoszy. Jednak nie trafia ono w nasze gusta. Tak więc Szymon, nie dzwoń do nas.

Piwna metryczka:
Alk. 6,9%
Ekstrakt 19,1
IBU 78
Cena ok. 9 zł
browar Pinta
Gdzie wypić? beerfy.com

Nasza ocena
piwkopelne2 piwkopelne2piwkopelne2piwkopolpelne2 piwkopuste2piwkopuste2