Piwni Koledzy Weizenbock

Dzisiaj jest idealna pogoda, aby spotkać się z czwartym piwnym kolegą. Ten zaś charakteryzuje się rozczochranymi włosami, kozią bródką i niewyspanym spojrzeniem. To pewnie ten kolega, który jest wiecznie zmęczony, a po połączeniu alkoholu z koncertem, wydobywa z siebie nieznane wcześniej pokłady energii. W sumie to wygląda jak ja, tylko ma brzydszą gitarę 😀

Czwarte piwo z kolekcji Piwni koledzy to Weizenbock, czyli pszeniczny koźlak. Piwa tego typu są zazwyczaj mocne, o brązowej barwie i charakteryzują się bananowo-goździkowo-karmelowym aromatem, a także wyrazistym charakterem.  Zobaczmy, czy rockowa dusza, dorówna swoimi walorami smakowymi reszcie piwnych kumpli.

Przystanek Weizenbock

Piwo jest mętne, pomarańczowo-brązowe i pozbawione piany. Unosi się w nim sporo piwnych produktów, które z pewnością odstraszyłyby osoby, które z tego typu piwem nie miały nigdy do czynienia. I szczerze mówiąc, moim zdaniem, piwo również nie wygląda zachęcająco.

W zapachu można wyłapać banana oraz goździki, uzupełnione o delikatniejszy już karmel, kawę oraz dym. Zwłaszcza ten ostatni jest dość interesujący, gdyż z tego co widzimy do piwa nie dodano wędzonych słodów. Trzeba przyznać, że zapach piwa prezentuje się o wiele lepiej niż jego wygląd.

W smaku piwo również jest niczego sobie. Na pierwszy ogień idą goździki i banany, które po chwili zostają zagłuszone przez wyraźny posmak suszonych śliwek. Niestety, sam koniec  łyku, zwieńczony jest posmakiem alkoholu, co psuje doznania smakowe. Nie mniej jednak, trzeba przyznać, że w kategorii weizenbocków, ten z pewnością jest ciekawą propozycją.

Piwo z koźlą bródką

Weizenbock od piwnych kolegów, podobnie jak Piwo Jasne, ma idealnie dobraną etykietę. Tam mieliśmy kolegę, który nie za bardzo się czymkolwiek interesuje i chce tylko bezstresowo przeżyć kolejny dzień, a w butelce piwo, które zupełnie niczym się nie wyróżnia i jest zwyczajnie nudne. Tutaj mamy rockowego wariata, po którym nie wiadomo czego się spodziewać, i dostajemy piwo z pozoru słodkie i delikatne, lecz tak naprawdę dzikie i o konkretnej mocy. Z pewnością jest to ciekawa propozycja browaru Jan Olbracht, niestety słabsza od ich APA czy Weizena. Tak czy siak, warto spróbować. Ostrzegamy jednak, iż z pewnością nie każdemu przypadnie ono do gustu.

Piwna metryczka:
Alk. 7%
Ekstrakt 16,5%
IBU 15

Nasza ocena: