Sztywny Piw Azji. Mini test znanych piw z dalekiego wschodu

W tygodniu azjatyckim w Lidlu co prawda nie można kupić psiego mięsa, alkoholu z wężem czy używanej damskiej bielizny. Na szczęście jednak jest azjatyckie piwo! Dlatego zapraszamy na degustację pięciu azjatyckich piw, z czego 4 można kupić w tej sieci sklepów, a jednego nie! Piąte, bonusowe piwo jest prezentem od kolegi, którego dobry kolega mieszka w Korei Południowej.  Dla  urozmaicenia sobie życia, postanowiliśmy pod każdym piwem wrzucić piosenkę jednego zespołu metalowego z kraju, z którego dany trunek pochodzi 🙂

ช้าง Chang – Tajlandia

thai-beer-chang

chang-piwo-tajskie

Na pierwszy ogień idzie Chang, czyli po tajsku słoń. I faktycznie, na etykiecie widzimy parę słoni, kontemplującą strumień piwa, wydobywający się ze sterty cegieł. Ciekawe czy właśnie tak tworzy się to piwo…
Jaki słoń jest, każdy widzi. Ma jasnożółty kolor i jedynie ślady piany, które oblepiają szkło. W zapachu niewiele można wyłapać, jedynie kwaskowaty i chmielowy aromat. W smaku wyczuwalne są słody i delikatna goryczka, która jest dosyć przyjemna. Ogólne wrażenia towarzyszące degustacji są raczej pozytywne. Wydaje nam się nawet, że Chang jest smaczniejszy od naszych koncerniaków. A może po prostu się nimi znudziliśmy? Tak czy siak jest to lekkie i rześkie piwo, o dość płytkim i nie zaskakującym smaku. No to czas na obiecaną dawkę metalu, death grind prosto z Bangkoku.

किंगफिशर Kingfisher – Indie

indian-beer-kingfisher

kingfisher-piwo-indyjskie

Tym razem etykietę zdobi nieco mniejsze zwierzę, a konkretnie, zimorodek. Kingfisher pochodzi z Indii, a z etykiety możemy dowiedzieć się, że jest w Indiach piwem numer 1, wyrabianym z najlepszych słodów i chmieli. Ciekawe czy zimorodek znajduje się na statku kosmicznym, zmierzającym właśnie na marsa?
Kingfisher dla odmiany, jest ozdobiony bardzo pokaźną pianą. Jest wysoka, gęsta i pięknie oblepia szkło. Pomimo niskiego wysycenia, utrzymuje się dość długo. Piwo ma standardowy złoty kolor, ciemniejszy i przyjaźniejszy dla oka niż Chang. W zapachu dość wyraźnie odzywają się chmiele oraz bardzo wyraźny skunks, charakterystyczny dla zielonych butelek. Z pewnością jest sporo fanatyków takiego zapachu, lecz dla nas jest on po prostu paskudny. W smaku Kingfisher ma wodnisto-maślany-kwaśny posmak i całkowicie nieprzyjemną gorycz, który skutecznie utrudnia smakowanie. Niestety, jest to piwo zwyczajnie niesmaczne, a jego największą zaletą jest piana. Kingfishera można sobie spokojnie darować. O wiele przyjemniejszych doznań dostarczy Dwesha z Bangalore.

札幌 Sapporo – Japonia

sapporo-piwo-japońskie

piwo-jańskie-sapporo

Razem z innymi piwami, przyszedł do nas również podarunek z kraju kwitnącej wiśni i obleśnych macek. Mowa o Sapporno, dumnie chwalącym się tytułem najstarszej japońskiej marki. Podobnie jak inne piwa, przyszło do nas w buteleczce 0,330l, która ubrana jest w ładną etykietę. Przedstawia ona złotą gwiazdę na czarnym tle, przystrojoną w zbożowo-chmielowy wianek. Sapporo ma kolor ciemnego złota, co zdecydowanie działa na jego korzyść. Piana jest co prawda wysoka, ale za to znika w ekspresowym tempie. Zapach jest lekko chmielowy z naciskiem na aromatyczność zielonych szyszek, przywodzący na myśl zioła. W smaku wyczuwalna lekka gorycz, lecz i tak mocniejsza niż w standardowych polskich lagerach. Słodowość raczej znikoma, przez co piwo sprawia wrażenie wodnistego. Pije się je bardzo dobrze, a jakością odstaje od kolegów z Chin, Tajlandii oraz Indii. A teraz czas na coś przyjemnego do posłuchania i pooglądania.

青島 Tsingtao – Chiny

tsingtao-piwo-chińskie

piwo-chńskie-tsingtao

Zobaczmy teraz czy wszystkie chińskie produkty, charakteryzują się jakością, znaną z elektroniki czy zabawek. Dlatego rzućmy okiem na Tsingtao, piwo z największego browaru, z najbardziej zaludnionego kraju na świecie. Browar został założony na początku XX wieku przez Niemców pod nazwą Nordic Breweries. Swoją dzisiejszą nazwę wziął od miasta, w którym ów browar się znajduje. Piwo, które już za chwilę będziemy pili, to flagowy produkt browaru, który w asortymencie ma również piwo ciemne oraz zielone, z dodatkiem spiruliny. Tsingtao ma jasnożółty kolor i jest pozbawione piany. Wygląda naprawdę słabo przy Japończyku, a swoim kolorem może się równać jedynie z Chang. Zapach jest bardzo słaby i pełen nieprzyjemnych kwaśno-gorzkich nutek. Piwo charakteryzuje się wysokim, drażniącym wysyceniem. Posiada nieprzyjemny, kwaśny smak i niewiele poza nim. Tsingtao jest wodniste, cienkie i po prostu niesmaczne. Główną zaletą piwa jest, że nie pozostawia po sobie żadnych posmaków. Można więc je pić i pić i pić, ale lepiej posłuchać chińskiego folk metalu.

카스 Cass – Korea Południowa

cass-can-puszka

cass-can-glass-mundial

No a teraz czas na coś, co nie znalazło się w azjatyckiej ofercie Lidla. Ale ponieważ wpadło nam w rękę, uznaliśmy że szkoda byłoby go nie umieścić w przeglądzie piw zjatyckich. Reprezentantem Korei Południowej jest Cass w edycji stworzonej specjalnie z okazji tegorocznego mundialu. Nie ma tutaj ani słowa w żadnym ze znanych nam języków, więc obawiamy się, że to może niekoniecznie być piwo. Ale byłyby koreańskie jaja. Sprawdźmy więc z czym mamy do czynienia. Po zapachu czuć, że jednak mamy do czynienia z piwem. Cass ma złoty kolor, coś pomiędzy Kingfisherem a Sapporo, i praktycznie nie posiada piany. W zapachu czuć wyraźnie drożdże oraz słody, a także delikatnie przebija się chmiel. W smaku również jest on ledwo wyczuwalny, a jego rola sprowadza się do nadania piwu delikatnego, rześkiego aromatu. Główną rolę odgrywają tutaj słody, a samo piwo jest bardzo lekkie i rześkie. Ciężko odnaleźć tu jakieś wady lub cokolwiek, co pozwoliło by mu się w jakiś sposób wyróżnić. Po prostu przyjemne lekkie piwo do obiadu. A na koniec dawka death metalu z Korei Południowej.

Po spróbowaniu popularnych piw koncernowych pochodzących z dalekiej Azji, stwierdzamy że są one płaskie w smaku, podobnie jak piwa koncernowe z innych regionów świata. Jednakże jedno z nich zdecydowanie się wyróżnia. Jest to japońskie Sapporo, które ma najwyraźniejszy i najprzyjemniejszy smak spośród całej piątki. Na drugim miejscy postawilibyśmy słonia, czyli tajskiego Changa. Gratulacje za trzecie miejsce wręczamy koreańskiemu Cass. Reszta musi pogrążyć się w smutku i skryć w cieniu podium. Dobrze, że to nie piwa japońskie bo popełniły by seppuku. Jeżeli masz ochotę na piwo z nutką Azjii, to najlepszym wyborem okaże się japońskie Sapporo. Kanpai!

P.S Dziękujemy sieci sklepów Lidl za podesłanie nam piw do recenzji!